poniedziałek, 9 stycznia 2012

Ukraine, im coming!

ja chyba nie umiem pisać bloga i tak źle mi się to kojarzy, no nie wiem. niech będzie.

jeszcze nigdzie nie pojechałam, chociaż już jak tylko wpadnie mi do głowy ukraina to skaczę pod sufit (głowa nie boli, bo nie dosięgam, więc dont worry, chociaż boli co innego, choćby nogi, ręce i w mózgu mi się gotuje i oszaleję do szaleństwa jak ogarnę tą całą biurokrację!!!!!!)

zadowolona jestem nieslychanie czytając, co mnie tam czeka.
dla was narazie cos na poczatek, jakbyście jeszcze się zastanawiali, czy wpaść z wizytą (pozniej bedzie smieszniej, smutniej i tragiczniej zarazem):

Komu się spodoba. „Włóczęgom niespokojnym” chciałoby sie powiedzieć. Osobom, które nie oczekują w podróży wygód, nie przeszkadza im zimna woda, lub jej brak, niski standard sanitarny, tłok i często niemiły zapach w transporcie publicznym. Osobom, które lubią obcować z miejscowymi, miłośnikom przestrzeni i braku turystów w górach. (KT)
Każdemu kto nie lubi tłumów turystów i nie boi się sławojek, kto lubi wędrówki po górach bez schronisk i dróg , gdzie musi liczyć tylko na siebie i na to, co ma w plecaku, kto umie pochylić głowę przechodząc przez próg, kto czuje magię dawnych czasów. (BS)
Ludziom chcącym odpocząć od wyścigu szczurów, ciągłych nakazów i zakazów, hałasu, narzekań i wrogich spojrzeń. Traktującym z przymrużeniem oka zasady postępowania.
Ludziom doceniającym prostotę i szczerość w człowieku, kochającym naturalne piękno przyrody, chcącym odetchnąć świeżym powietrzem, obserwując otaczające go harmonię i spokój. (MK)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz